Rok temu na październikowym zlocie u mnie uczyłam się malować marmury. Piszę uczyłam się, bo do końca nie wiem czy się ich nauczyłam...hi, hi...
I tak minął rok a mnie jakoś do tej techniki nie ciągło. Nie tak dawno postanowiłam odświeżyć wiedzę i coś w tym kierunku stworzyć.
Tak oto powstał marmurzony kielich. Po co kielich - a kto to wie - zachciało mi się kielicha to jest - ot tak... Do tego domalowane lufkami koronki i finito...
A pokarzę Wam jeszcze skrzynkę którą poczyniłam na owym kursowym zlocie, który prowadziła Ewa Sadowska z nicnierobienie twórcze tworzenie.
Pozdrawiam i czekam na Wasze opinie.


